czwartek, 13 kwietnia 2017

Płyta gazowa solgaz po 16 miesiącach użytkowania

Blisko rok temu zamieszczałam na blogu test płyty gazowej firmy Solgaz.
Dziś, po 16 miesiącach użytkowania kuchni chcę dopisać swoje spostrzeżenia i uwagi, a jest ich zbyt wiele by edytować post :)
Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematem płyty gazowej bez płomieni. 


Płyta gazowa za prawie 3000 zł

W grudniu 2015 r. za kuchnię Solgaz oraz dwa skrobaki ( - apropo skrobaków na końcu będzie "ciekawostka") zapłaciłam 2920 zł. Brzmi nieźle jak na płytę gazową gdzie wypasione modele renomowanych firm można kupić za maks 1000 zł - i to oczywiście kuchnie w rozmiarze 80 cm. Umieszczenie płyty na szafce "80" nie było celowym działaniem - po prostu model 3 palnikowy wydawał się za mały, a jak pisałam w poprzednim poście - modelu pośredniego wtedy jeszcze nie było. 
Dlatego, urzeczeni, a może zaciekawieni solgazem specjalnie pod tę płytę przebudowywaliśmy projekt kuchni tak, by zmieściła się do niego właśnie rzeczona szafka 80 cm a co za tym idzie - wymarzona płyta.

Jak dziś, po 16 miesiącach używania ( dodam, że sporadycznego bo żywimy się głównie na mieście) wygląda kuchnia kupiona za taką cenę? 

Masakrycznie. 

Plamy, plamy i jeszcze raz plamy


Poprzednio pisałam, że nowoczesny wygląd płyty stanowi jej wielki atut. Lubimy nowoczesne gadżety. Gadżety ułatwiające życie o ciekawym designie. Cóż. Ten atut stał się wadą bo dziś obrzydliwe plamy na kuchni i powyginane od gorących spalin kratki palnikowe, z których w dodatku schodzi farba wyglądają tak, że wstyd komukolwiek tę kuchnię pokazać.





Plamy na płycie powstają od wysokiej temperatury pól grzewczych i przypiekają się tak, że nic nie jest w stanie ich zmyć. Firma Solgaz prowadząc obecnie intensywną kampanię reklamową -  wysłała mi nawet na próbę swoje środki do mycia - niestety nie przyniosły one żadnego rezultatu - jak zresztą widać na załączonych zdjęciach (świeżo po dokładnym myciu). I na nic zdają się zapewnienia firmy, że materiał z którego wykonana jest płyta jest dokładnie taki sam jak w płytach indukcyjnych - musi się zatem łatwo czyścić. Może i jest taki sam, ale płyta Solgaz w przeciwieństwie do indukcyjnej nagrzewa się do wysokich temperatur i niestety wszystko co na kuchni wyląduje momentalnie się przypieka.


Jedynym z największych kuriozów i jednocześnie apogeum mojej złości na tę płytę jest plama od przypalenia, która powstała na najczęściej używanym palniku...
Zabrudzenie oczywiście nie chce zejść, a co gorsze..... wydziela swąd spalenizny przy każdym rozgrzaniu tego palnika, co w zasadzie wyłącza go całkowicie z użytkowania. Tym sposobem pozostały mi 3 palniki, a nie minęło nawet półtora roku użytkowania!


Czas gotowania

Drugą rzeczą, oprócz wyglądu płyty, która spisała ją w mojej opinii na straty jest czas gotowania.
Planuję w niedługim okresie czasu porównanie czasów gotowania na poszczególnych rodzajach kuchenek. Już dziś jednak mogę powiedzieć, że czas gotowania na Solgazie jest dramatycznie długi. Przygotowanie kilku parówek na kolację wiąże się z ponad 20 minutową zabawą na najwyższej mocy gotowania...
W kontekście posiadania w domu niemowlaka musiałam kupić elektryczny podgrzewacz do butelek bo na kuchni nie byłoby szans na szybkie podgrzanie mleka. 

Kratki wentylacyjne i historia pewnego skrobaka

Z tymi kratkami sprawa wygląda ciekawie. Niby przystosowane do wysokich temperatur, niby można je myć w zmywarce. Niby. Jak wyglądają - widać. Powykrzywiane, odrapane. I to nie tylko na mojej kuchni. 

Mamy w rodzinie jeszcze jedną płytę Solgaz - model 3+1. Używaną podobny okres czasu. Kratki wyglądają identycznie jak moje. Plam jest mniej ponieważ były intensywnie czyszczone skrobakiem praktycznie po każdym użyciu. Niestety, niedawno od tego skrobaka ( fabrycznego oczywiście, kupionego od Solgazu ) na dodatkowym polu grzewczym zrobiła się potężna rysa.

I tutaj dochodzimy do zaskakującego podejścia firmy.

Dla mnie firma Solgaz jest bardzo miła. Widać, że zależy im na dobrym kontakcie. Wysłała mi do przetestowania środki do mycia płyty a nawet oferowała bezpłatną wymianę szyby jeśli środki nie pomogą.

Takie podejście bardzo się chwali, ale....

Tak się akurat złożyło, że w tym czasie Właścicielka płyty z rysą od skrobaka zadzwoniła do serwisu zgłosić tę nieszczęsną rysę oraz awarię płyty ( - w najmniej oczekiwanym momencie, płyta wyłączała się).

I tu szok.

Pan z serwisu najpierw w niezbyt uprzejmy sposób zapytał czy Właścicielka na pewno nie włącza timera, a następnie stwierdził, że rysa od skrobaka to element eksploatacyjny i nie podlega gwarancji, a pani może sobie szybę wymienić na własny koszt (!!!) .  Czyli... według serwisu szybę powinno wymieniać się co półtora roku aby jako tako wyglądała??? Może zaakceptowałabym tę sytuację gdyby płyta kosztowała w granicach 400 - 500 zł a nie 3000 zł ...

Rozumiecie sytuację?

Firmowy skrobak, firmowa płyta, firmowe ciągłe plamy i próba walki z nimi oraz rysa tak głęboka, że aż wyczuwalna pod palcem. Kwestie eksploatacyjne. Nie podlegają gwarancji.

To samo pan stwierdził przyjeżdżając z wizytą. Natomiast odnośnie drugiej awarii, "przy nim nie miała miejsca więc nie może się wypowiedzieć" - i na nic wyjaśnienia Właścicielki, że problem w tym, że awaria ta występuje według sobie tylko znanego klucza i ciężko także zaplanować gotowanie bo nie wiadomo kiedy akurat kuchnia się wyłączy. Może potrawa się dogotuje, a może nie. Zgaduj zgadula.

W związku z powyższym dochodzę do wniosku, że tylko dla wybrańców firma jest miła, a tak całkiem na co dzień miło nie jest. Oczywiście ucieszę się z wymiany szyby w ramach gwarancji ale tak szczerze to najchętniej zwróciłabym tę nieszczęsną kuchnię do sklepu, kupiła zwykłą gazową płytę 60 cm i delektowała się spokojną, długą, oraz "czystą" eksploatacją zaoszczędzając przy tym miejsce na blacie. Miejsce, którego i tak nie mogę wykorzystać na gotowanie bo palniki są tak zaprojektowane (rozplanowane), że już ustawienie 3 garnków lub patelni średniej wielkości na płycie Solgaz jest trudne, a 6 zupełnie niemożliwe. 

A tak wygląda rysa - pęknięcie na płycie, która jest "wynikiem eksploatacji" .

W sumie dlaczego się dziwię? Przecież w przypadku płyty Solgaz dzień bez użycia skrobaka to dzień stracony zatem i do rys należy się przyzwyczaić.

Ps. Boję się tylko jak moja kuchnia będzie wyglądała za rok, dwa, pięć.... w końcu nie na rok kupuje się kuchnię za 3000 zł...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz