poniedziałek, 22 stycznia 2018

Gnomy rozrabiają - glutowa zieleń czy gnomi braz? Pierwsze wrażenia po obejrzeniu gadżeciarskiej bajki

Gnomy rozrabiają to nowy film animowany twórców Shreka i Gangu Wiewióra. Już sama ta informacja powinna wystarczyć żebyśmy film mieli ochotę obejrzeć. I słusznie. Autorobot, wszechobecny telefon, dążenie do popularności za wszelką cenę i różne sposoby na zdobycie przyjaciół. Rozrabiające gnomy to współczesna bajka o przyjaźni. 


Gnomy rozrabiają czyli współczesna bajka o poszukiwaniu przyjaźni.


Uwaga, ta recenzja może okazać się spojlerem.


Film rozpoczyna się sceną w samochodzie, gdy główna bohaterka filmu, Elka, jedzie z mamą do nowego domu. Dziewczynka ma różowe włosy (efekt wpływu poprzednich przyjaciół) i nie odrywa wzroku znad smartfona. Dowiadujemy się, że jest to któraś z rzędu przeprowadzka, a kobiety nigdzie nie mogą zagrzać miejsca na dłużej. Ela żali się, że przez ciągłe zmiany miejsca zamieszkania nie ma przyjaciół - każda grupa zapomina o niej w chwilę po wyprowadzce. 

Dom, w którym zamieszkują, okoliczni mieszkańcy nazywają "Domem Draculi". Nie ma co się dziwić - z zewnątrz wygląda naprawdę przerażająco. Na miejscu okazuje się, że dom pełen jest ogrodowych krasnali. Z dalszej części historii dowiemy się, że to wcale nie krasnale, a gnomy i że ludzie często je mylą :) 






Historia na dobre rozkręca się gdy Ela przypadkowo trafia do kryjówki skrzatów i zabiera z niej magiczny kamień, który dotychczas ochraniał dom przed atakiem żarłocznych potworków - trogów. Trogi są wiecznie głodne i potrafią zjeść wszystko, łącznie z ludźmi. Dziewczynka
z kamienia robi naszyjnik i dzięki niemu zdobywa popularność wsród trzech najpopularniejszych dziewczyn w szkole - Baśki, Aśki i Tośki. Ela oddaje naszyjnik w zamian za "kumpelstwo" i zaproszenie na imprezę.


Po powrocie do domu okazuje się, że trogi rozgościły się tam na dobre, a gnomy mało skutecznie walczą o przetrwanie. W próbach odzyskania kamienia Eli pomaga sąsiad - Leon. Leon, jak przystało na standardowe scenariusze nie jest ani zbyt przystojny ani przebojowy, jest natomiast bardzo miły i przyjacielski. I zabiega o Elę, która za wszelką cenę szuka przyjaźni w szkolnych gwiazdach.


Bajka dla małych i dużych

"Jesteśmy w kontakcie na fejsie, insta i snapie!" stwierdza Baśka. I to między innymi próbowali nam przekazać scenarzyści. W "Gnomy rozrabiają" dużo jest technologii. Widzimy te pożyteczne - Ela i jej Mama są posiadaczkami autorobota odkurzającego ;) coś na kształt roomby najpierw sprząta pomieszczenia a później wykorzystywane jest do walki z trogami. 

Ukazane są jednak i te zgubne gadżety. Bohaterowie non stop pogrążeni są w urządzeniach. Młodsze pokolenie nie rozstaje się ze smartfonem - nawet podczas rozmowy ze znajomymi. Każdą scenę uwiecznia za pomocą selfie lub snapa. Wcale nie lepiej jest ukazana mama Eli. Pochłonięta pracą
z córką rozmawia w zasadzie głównie przez telefon. Żeby zwrócić uwagę widza na problem gnomy stwierdzają, że "mama jest zamknięta w różowym pudełku" (Ela ma różowy pokrowiec na telefon :)) i z "pudełka" ciągle mówi.
To kolejny współczesny problem ukazany w filmie. Pokolenie rodziców ciągle będące w pracy. Nawet jeśli pozornie fizycznie obecne to nieobecne myślami, ciągle pod telefonem lub ślęczące przed komputerem. 

Zdjęcia zaczerpnięte z www.filmweb.pl/film/Gnomy+rozrabiają-2017-789995


Bateria litowa ratuje świat

Co ciekawe, cała historia kończy się happy endem dzięki baterii litowej. To fajne podsumowanie gadżeciarskich wątków w filmie. "Gnomy rozrabiają" oraz zachwycają gwiazdorskim dubbingiem. Głos podkłada m.in. Jerzy Stuhr i Olaf Lubaszenko. Baśniowe postacie, współczesny scenariusz
 i problemy, które dotykają każdego sprawiają, że film ten naprawdę warto obejrzeć w każdym wieku. Bo każdy kiedyś szukał przyjaźni. W mniej lub bardziej udany sposób. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz